niedziela, 29 września 2013

Rozdział 184

          ...Kiedy byliśmy na miejscu pocałowałam Nialla na do widzenia i poszłam do studia. Przywitałam się z wszystkimi i usiadłam na swoim stałym miejscu. Dostałam nareszcie scenariusz. Zaczęłam go szybko czytać. Wymagał on kilka poprawek, ale ogólnie był bardzo dobrze napisany. Wszystko poszło nam bw miarę szybko. Po 4 godzinach zadzwoniłam po Nialla. Po jakiś 20 minutach siedziałam już w samochodzie. Kiedy przyjechaliśmy do domu poszłam do Natalii po dzieciaki, a potem wszyscy wróciliśmy do domu. Było już po 22 więc położyłam dzieciaki spać i sama poszłam się położyć. Niall już czekał na mnie w łóżku.
-Obiecałaś mi coś. -Powiedział z uśmiechem
-Hmmmm nie przypominam sobie. -Zaśmiałam się
-To przypomnij. Bo musisz to zrobić. Obiecałaś.
-Masz to nagrane ?
-No nie...
-To nie masz dowodów. -Powiedziałam kładąc się obok niego.
-Ale... -chłopak zrobił smutną minkę
-Żartuje kochanie.
-Wiedziałem.-uśmiechnął się na tychmiast
Dałam Niallowi namiętnego buziaka. (Chyba wszyscy wiemy jak to się skończyło)
             Około 4 nad ranem Lux zaczęła płakać. Obudziłam się ale strasznie nie chciało mi się wstawać.
-Niall... Niall.... Rusz się... -Powiedziałam zaspana.
-Co się stało ?...
-Lux płacze. Idź do niej. Proszę.
-Nie chce mi się. Ty idź.
-Niall. No rusz się. -Tyrpnęłam go w ramię.
-Nie... -Chłopak odpowiedział mi tym samym tylko zrobił to mocniej.
Przepychaliśmy się tak przez jakiś czas. Nagle Niall tyrpnął mnie tak mocno, że wylądowałam na ziemi.
-A idź ty. Nie lubie cię. -Pokazałam mu język. (Oczywiście nie mówiłam tego na serio.)
Poszłam szybko do Lux. Mała nadal płakała.
-Co się stało skarbie ?- spytałam przytulając ją.
-Miałam zły sen. -Powiedziała zapłakana Lux. - Mogę spać z tobą i tatusiem ?
-No jasne. Chodź.
Wzięłam małą na ręce i poszłam z nią do sypialni. Po chwili wszyscy słodko spaliśmy. Lux przez resztę nocy nie dręczyły koszmary.

Tomlinsonowa

niedziela, 22 września 2013

Rozdział 183

        ...Sprzątaliśmy chyba do 3 nad ranem. Byłam padnięta. Nie chciało mi się wychodzić do sypialni więc położyłam się na sofie. Od razu zasnęłam.
            Kiedy się obudziłam przed swoimi oczami zobaczyłam roześmianą buźkę Lux.
-Dzień dobry ! -Krzyknęła radośnie malutka
-Cześć Lux. -Powiedziałam
-Co co się dzieje ?! -Krzyknął przerażony Niall. Najwyraźniej Lux go obudziła.
-Nic się nie dzieje. Lux mówi nam dzień dobry. -Zaczęłam się śmiać
-A to w takim razie: dzień dobry.
-Lux, a Dominic gdzie jest ? -Spytałam zaniepokojona, ponieważ nigdzie go nie widziałam, a zwykle chodzi wszędzie z Lux.
-W pokoju. -Powiedziała mała.
-Niall... -Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem -Zrobisz śniadanie ?
-Nie chce mi się. -Niall zrobił smutną minkę.
-No Niall. Zawsze ja robię.
-Czasami ja też.
-Ale to tylko czasami. No rusz się leniu.
-Ja leń ? Tobie też się nie chce wstać.
-No proszę.
-Nie, ty zrób.
-Zrobię wszystko jeśli zrobisz to śniadanie. -Uśmiechnęłam się i seksownie przygryzłam wargę.
-Już się robi ! -Krzyknął chłopak i popędził do kuchni.
-Widzisz Lux, tak się załatwia sprawy. -Szepnęłam jej do ucha.
Niall szybko zrobił śniadanie. Poszłam po Dominica i całą rodziną zjedliśmy kanapki Nialla. Po chwili zadzwonił telefon. 
-Halo ? -Powiedziałam do słuchawki. 
-Dzień dobry pani Beato. -Usłyszałam głos reżysera. 
-O dzień dobry. 
-Czy moglibyśmy się dziś spotkać ? Mamy gotowy scenariusz. Musi go pani zobaczyć. Chyba, że woli pani abym go podesłał. 
-Nie ma takiej potrzeby. Możemy się spotkać. 
-To świetnie. Przy okazji zrobi się jakieś poprawki jeśli będą one potrzebne. Może być 17:00 w naszym studio gdzie opowiadała pani ,,historię'' ?
-Tak oczywiście. Będę punktualnie. 
-Bardzo się cieszę. Życzę miłego dnia. Do zobaczenia. 
-Do zobaczenia. -Powiedziałam odkładając słuchawkę. 
-Kto to był ? -Spytał zaciekawiony Niall. 
-Reżyser. Dziś o 17:00 mamy się spotkać w studio. 
-Zawiozę cię. 
-Okej. Dobra, zjedzone ? To ja zajmę się zmywaniem. 
Tak jak mówiłam zaczęłam zmywać naczynia. Potem jeszcze ogarnęłam trochę dom ponieważ nie do końca wszystko wczoraj posprzątaliśmy. Kiedy była 16:30 ja i Niall wyjechaliśmy z domu do studio. Dziecki zostały u Natalii do czasu aż Niall nie wróci. 

Tomlinsonowa

niedziela, 15 września 2013

Rozdział 182

Na początku chciałam przeprosić za to, że wczoraj nie dodałam rozdziału, ale po prostu nie mogłam wejść na komputer ;c. Na przyszłość powiem, że jeśli rozdział nie pojawi się w sobotę to pojawi się w niedzielę ;)

____________________
            ....Kiedy była punkt 17:00 zabrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Byli to wszyscy nasi przyjaciele z dzieciakami i prezentami.
-Cześć kochani. Zapraszam.  -Przywitałam się z nimi i zaprosiłam do środka. -Green ?! -Zdziwiłam się na widok koleżanki.
-No tak, a kto inny. -Odpowiedziała dziewczyna z szerokim uśmiechem.
-Ty... ty... czy ty masz brązowe włosy ?!
-No tak. Farba zeszła i pomyślałam, że fajnie będzie pobyć trochę w normalnym kolorze.
-Łał. Ładnie ci.
-Dzięki.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy na wolnych miejscach.
-Gdzie nasz jubilat ? -Spytała Mary
-Niall zaraz z nim zejdzie. -W tym czasie po schodach zbiegła Lux.
-Ceść ! -Krzyknęła radośnie mała
-No cześć  Lux. Ależ ty wyrosłaś. -Powiedzieli wszyscy
Mała przywitała się z każdym przez całusa w policzek i usiadła z resztą dzieciaczków na dywanie. Po chwili zszedł Niall z malutkim na rękach. 
-Witam wszystkich. -Powiedział Niall. 
-Witam wsystkich. -Powtórzył Dominic swoim słodkim głosikiem 
Po przywitaniu wszyscy zaczęli dawać Dominicowi prezenty. Mały był zachwycony za to Lux i reszta maluchów byli trochę smutni. Pewnie to przez to, że nic nie dostali. Kiedy Niall przyszedł z prezenty dla małego miał też w ręce wielką torbę na prezenty. 
-Kupiłeś coś jeszcze ? -Spytałam zdziwiona. 
-Tak, takie tam drobiazgi. Zaraz zobaczysz. -Powiedział chłopak. -A to ode mnie, od mamy i od Lux dla ciebie. -Powiedział Niall ,,wręczając'' misia Dominicowi. 
-Dzienkuje. -Powiedział mały.
-Dobra dzieciaki. Dominic już dostał kilka prezentów. Wy pewnie też byście chcieli. Spokojnie wujek Niall o wszystkim pomyślał. Chodźcie do mnie. -Niall zaczął wyciągać z torby małe pluszowe misie i dawał je dzieciakom. 
Niall na prawdę wszystko przemyślał. Przyszedł czas na tort. Poszłam do kuchni i go zabrałam. Wyszedł całkiem ładnie. Pytanie czy był smaczny. Nałożyłam każdemu po kawałku. Wydawało się, że smakował. Mi osobiście bardzo. 
-Beata, gdzie kupiłaś ten tort ? -Spytał Louis
-Ha ha ha śmieszne. Upiekłam go. -Powiedziałam z uśmiechem 
-No nie gadaj. 
-No serio. Nie pamiętasz jak upiekłam ci ciasto marchewkowe ? To to samo tylko bez marchewek. 
-Nieee, to jest lepsze. 
-Dziękuję. 
Przyjęcie trwało w najlepsze. Około 23:00 wszyscy zaczęli się zwijać bo dzieciaki były zmęczone. Pożegnaliśmy się z wszystkimi. Kiedy już nikogo nie było ja i Niall zaczęliśmy sprzątać. 

Tomlinsonowa

sobota, 7 września 2013

Rozdział 181

          ...Po kilku minutach byliśmy w domu. Tego dnia były 1 urodziny Domnica. Więc kiedy przyszłam do domu poszłam od razu do kuchni i zaczęłam przygotowywać tort. Kiedy mieszkałam jeszcze w Polsce prawie co dziennie coś piekłam. To była moja paska która z czasem zanikła. Zabrałam zeszyt ze swoimi przepisami i zaczęłam szukać jakiegoś ciasta/tortu. Po kilku minutach znalazła. Zabrałam wszystko co było potrzebne i zaczęłam piec. W miare szybko się z tym uporałam. W tym czasie w którym ja piekłam Niall był w mieście i szukał prezentu dla małego. Po jakiejś godzinie wrócił z ogromnym misiem pluszowym.
-O Boziu. Ten miś jest większy ode mnie. -Powiedziałam podchodząc do niego.
-Wszystko jest większe od ciebie. -Zaśmiał się Niall.
-Zobaczysz kiedyś urosnę.
-Tak, tak. To samo mówiłaś jak byliśmy młodsi.
-I urosłam od tamtego czasu !
-3 centymetry ?
-Może...
-No widzisz. - uśmiechnął się chłopak
-Ale zawsze coś. Idź schować tego misia zanim mały go zobaczy.
-Masz rację. Już idę. A ty pilnój tortu.
-Wiem.
Co chwilkę sprawdzałam czy ciasto się upiekło. W tym czasie robiłam też masę. Kiedy wszystko było gotowe wyciągnęłam ciasto z piekarnika i położyłam na stole by ostygnęło.
-Mamusiu, co tak pachnie ?- spytała Lux podchodząc do mnie
-Ciasto kochanie. -Powiedziałam z uśmiechem
-To babcia i dziadziuś przyjeżdżają że pieczesz ?
-Nie kochanie. Dominic ma dziś urodziny i piekę mu tort.
-Ahaaa. A ja nie mam dla niego prezentu- powiedziała smutna dziewczynka
-Tatuś kupił mu już prezent. To będzie od nas wszystkich skarbie.
-Dobrze mamusiu.
-Idź do tatusia. Pokaże ci ten prezent.
Lux pobiegła szybko do naszej sypialni w której był Niall. Ja dokończyłam dekorowanie ciasta. Po kilku minutach tort był gotowy. O 17:00 zaczynało się mini przyjęcie. Była dopiero 16:03. Poszłam się przebrać.

-------------------
Hej misie. Jak tam po pierwszym tygodniu w szkole ? U mnie nawet fajnie, ale niestety mam zapowiedziane 3 sprawdziany więc jednak mogło być lepiej.