niedziela, 15 września 2013

Rozdział 182

Na początku chciałam przeprosić za to, że wczoraj nie dodałam rozdziału, ale po prostu nie mogłam wejść na komputer ;c. Na przyszłość powiem, że jeśli rozdział nie pojawi się w sobotę to pojawi się w niedzielę ;)

____________________
            ....Kiedy była punkt 17:00 zabrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Byli to wszyscy nasi przyjaciele z dzieciakami i prezentami.
-Cześć kochani. Zapraszam.  -Przywitałam się z nimi i zaprosiłam do środka. -Green ?! -Zdziwiłam się na widok koleżanki.
-No tak, a kto inny. -Odpowiedziała dziewczyna z szerokim uśmiechem.
-Ty... ty... czy ty masz brązowe włosy ?!
-No tak. Farba zeszła i pomyślałam, że fajnie będzie pobyć trochę w normalnym kolorze.
-Łał. Ładnie ci.
-Dzięki.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy na wolnych miejscach.
-Gdzie nasz jubilat ? -Spytała Mary
-Niall zaraz z nim zejdzie. -W tym czasie po schodach zbiegła Lux.
-Ceść ! -Krzyknęła radośnie mała
-No cześć  Lux. Ależ ty wyrosłaś. -Powiedzieli wszyscy
Mała przywitała się z każdym przez całusa w policzek i usiadła z resztą dzieciaczków na dywanie. Po chwili zszedł Niall z malutkim na rękach. 
-Witam wszystkich. -Powiedział Niall. 
-Witam wsystkich. -Powtórzył Dominic swoim słodkim głosikiem 
Po przywitaniu wszyscy zaczęli dawać Dominicowi prezenty. Mały był zachwycony za to Lux i reszta maluchów byli trochę smutni. Pewnie to przez to, że nic nie dostali. Kiedy Niall przyszedł z prezenty dla małego miał też w ręce wielką torbę na prezenty. 
-Kupiłeś coś jeszcze ? -Spytałam zdziwiona. 
-Tak, takie tam drobiazgi. Zaraz zobaczysz. -Powiedział chłopak. -A to ode mnie, od mamy i od Lux dla ciebie. -Powiedział Niall ,,wręczając'' misia Dominicowi. 
-Dzienkuje. -Powiedział mały.
-Dobra dzieciaki. Dominic już dostał kilka prezentów. Wy pewnie też byście chcieli. Spokojnie wujek Niall o wszystkim pomyślał. Chodźcie do mnie. -Niall zaczął wyciągać z torby małe pluszowe misie i dawał je dzieciakom. 
Niall na prawdę wszystko przemyślał. Przyszedł czas na tort. Poszłam do kuchni i go zabrałam. Wyszedł całkiem ładnie. Pytanie czy był smaczny. Nałożyłam każdemu po kawałku. Wydawało się, że smakował. Mi osobiście bardzo. 
-Beata, gdzie kupiłaś ten tort ? -Spytał Louis
-Ha ha ha śmieszne. Upiekłam go. -Powiedziałam z uśmiechem 
-No nie gadaj. 
-No serio. Nie pamiętasz jak upiekłam ci ciasto marchewkowe ? To to samo tylko bez marchewek. 
-Nieee, to jest lepsze. 
-Dziękuję. 
Przyjęcie trwało w najlepsze. Około 23:00 wszyscy zaczęli się zwijać bo dzieciaki były zmęczone. Pożegnaliśmy się z wszystkimi. Kiedy już nikogo nie było ja i Niall zaczęliśmy sprzątać. 

Tomlinsonowa

5 komentarzy:

  1. super!!!
    :D
    Nie mogłam się doczekać tego rozdziału :D
    A kiedy next na nadprzyrodzona.blogspot.com?
    Pozdro ~Miśkax3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Nie mogłam się go doczekać. Niall był zapobiegawczy w tym rozdziale.
    Nie mogę się doczekać nexta.
    Życze weny pozdrawiam, kocham i życze też wszystkim cierpliwości do nauki i wyrozumiałości dla nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szuuuper *-* Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super a kiedy zrobisz aktualuuzacje bocaterow

    OdpowiedzUsuń