Na początku chciałam przeprosić za to, że wczoraj nie dodałam rozdziału, ale po prostu nie mogłam wejść na komputer ;c. Na przyszłość powiem, że jeśli rozdział nie pojawi się w sobotę to pojawi się w niedzielę ;)
____________________
....Kiedy była punkt 17:00 zabrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Byli to wszyscy nasi przyjaciele z dzieciakami i prezentami.
-Cześć kochani. Zapraszam. -Przywitałam się z nimi i zaprosiłam do środka. -Green ?! -Zdziwiłam się na widok koleżanki.
-No tak, a kto inny. -Odpowiedziała dziewczyna z szerokim uśmiechem.
-Ty... ty... czy ty masz brązowe włosy ?!
-No tak. Farba zeszła i pomyślałam, że fajnie będzie pobyć trochę w normalnym kolorze.
-Łał. Ładnie ci.
-Dzięki.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy na wolnych miejscach.
-Gdzie nasz jubilat ? -Spytała Mary
-Niall zaraz z nim zejdzie. -W tym czasie po schodach zbiegła Lux.
-Ceść ! -Krzyknęła radośnie mała
-No cześć Lux. Ależ ty wyrosłaś. -Powiedzieli wszyscy
Mała przywitała się z każdym przez całusa w policzek i usiadła z resztą dzieciaczków na dywanie. Po chwili zszedł Niall z malutkim na rękach.
-Witam wszystkich. -Powiedział Niall.
-Witam wsystkich. -Powtórzył Dominic swoim słodkim głosikiem
Po przywitaniu wszyscy zaczęli dawać Dominicowi prezenty. Mały był zachwycony za to Lux i reszta maluchów byli trochę smutni. Pewnie to przez to, że nic nie dostali. Kiedy Niall przyszedł z prezenty dla małego miał też w ręce wielką torbę na prezenty.
-Kupiłeś coś jeszcze ? -Spytałam zdziwiona.
-Tak, takie tam drobiazgi. Zaraz zobaczysz. -Powiedział chłopak. -A to ode mnie, od mamy i od Lux dla ciebie. -Powiedział Niall ,,wręczając'' misia Dominicowi.
-Dzienkuje. -Powiedział mały.
-Dobra dzieciaki. Dominic już dostał kilka prezentów. Wy pewnie też byście chcieli. Spokojnie wujek Niall o wszystkim pomyślał. Chodźcie do mnie. -Niall zaczął wyciągać z torby małe pluszowe misie i dawał je dzieciakom.
Niall na prawdę wszystko przemyślał. Przyszedł czas na tort. Poszłam do kuchni i go zabrałam. Wyszedł całkiem ładnie. Pytanie czy był smaczny. Nałożyłam każdemu po kawałku. Wydawało się, że smakował. Mi osobiście bardzo.
-Beata, gdzie kupiłaś ten tort ? -Spytał Louis
-Ha ha ha śmieszne. Upiekłam go. -Powiedziałam z uśmiechem
-No nie gadaj.
-No serio. Nie pamiętasz jak upiekłam ci ciasto marchewkowe ? To to samo tylko bez marchewek.
-Nieee, to jest lepsze.
-Dziękuję.
Przyjęcie trwało w najlepsze. Około 23:00 wszyscy zaczęli się zwijać bo dzieciaki były zmęczone. Pożegnaliśmy się z wszystkimi. Kiedy już nikogo nie było ja i Niall zaczęliśmy sprzątać.
Tomlinsonowa

super!!!
OdpowiedzUsuń:D
Nie mogłam się doczekać tego rozdziału :D
A kiedy next na nadprzyrodzona.blogspot.com?
Pozdro ~Miśkax3
Świetny rozdział. Nie mogłam się go doczekać. Niall był zapobiegawczy w tym rozdziale.
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać nexta.
Życze weny pozdrawiam, kocham i życze też wszystkim cierpliwości do nauki i wyrozumiałości dla nauczycieli.
Szuuuper *-* Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńSuper a kiedy zrobisz aktualuuzacje bocaterow
OdpowiedzUsuńZrobiona ;)
Usuń