...Samochód stanął. Justin nadal zasłaniał mi oczy. Wyszliśmy z limuzyny i zobaczyłam to: przepiękną plaże. Byłam pozytywnie zaskoczona. Poszłam z Justinem usiąść. Siedzieliśmy wtuleni do siebie. Justin co chwilę coś do mnie mówił. Czekaliśmy na zachód słońca. Było cudownie. Gdy zachód się skończył zaproponowałam pływanie. Justin wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do wody. Czułam się jak księżniczka. Przez chwilę bawiliśmy się w wodzie jak małe dzieci, a następnie stanęliśmy na przeciwko siebie pacząc sobie głęboko w oczy. Utopiłam się w jego pięknych brązowych oczach. Po chwili zaczęliśmy się przytulać. Było cudownie. Trochę tak staliśmy a następnie wyszliśmy z wody i pojechaliśmy do niego do domu. byłam cała mokra, on także. Dał mi jedną ze swoich koszul. Ubrałam się w nią. Poszliśmy do ogrodu i weszliśmy do ,, wiszącego namiotu ''. Zaczęliśmy rozmawiać.
-Jak podobał ci się dzisiejszy wieczór ? -Spytał pacząc mi się w oczy.
-Bardzo mi się podobało. A tobie ? -Spytałam uśmiechnięta.
-Też, mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy ?
-Jasne, było by bardzo fajnie. -Odpowiedziałam kładąc się na poduszkę.
Justin położył się obok mnie. Po chwili zaczął mnie łaskotać, a ja zaczęłam się głośno śmiać.
-Jus...Justin... pros... proszę cię... nie mogę... nie mogę już. -Mówiłam przez śmiech
Prośby nic nie pomogły, łaskotał mnie jeszcze przez chwilę. Chłopak spojrzał mi głęboko w oczy. Miałam motylki w brzuchu, chyba się zakochałam ! Rozmarzyłam się w jego oczach. Po chwili Justin przyłożył usta do moich ust. Zaczęliśmy się całować. Po dłuższej chwili przestaliśmy.
-Wiem, że znamy się od niedawna, ale.. chcesz być moją dziewczyną ? -Spytał pacząc mi prosto w oczy.
Odpowiedziałam, że tak i dałam mu buziaka. Było już dosyć późno ponieważ była 00: 48. Justin zaproponował mi nocleg.
-Bardzo chętnie, ale chłopcy będą się o mnie niepokoić. Już w czasie randki dostałam od nich miliony esemesów.
Chłopak powiedział, że odwiezie mnie do domu. Po chwili byłam już w limuzynie. Nadal miałam na sobie jego koszulę.
-Czekaj, zapomniałam rzeczy. Nie mogę pojechać w twojej koszuli. -Powiedziałam
Justin wysiadł z samochodu i pobiegł po moje ubrania.
-Koszulę oddasz mi jutro, dziś jeszcze w niej zostań bo się przeziębisz. -Powiedział zaniepokojony.
Na sobie miałam tylko jego koszulę, majtki i buty. Było mi dosyć dziwnie ale odpuściłam. Po 15 minutach byłam już w domu.
Tomlinsonowa
Awwww *_*
OdpowiedzUsuńTez chce takie niespodzianki ^^ Suuuuuper :)
hehe :)
OdpowiedzUsuńheheh :D
OdpowiedzUsuń