środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 118

       ...Następnego dnia kiedy się obudziłam zauważyłam kartkę na poduszce Nialla.
,,Wyszłem z chłopakami na zakupy. Będę koło wiczora. Na stole leży śniadanie. Wiem, że mieliśmy na dziś plany, ale myślę, że się nie gniewasz. Kocham cię.". Nie byłam na niego ani trochę zła. Wstałam i poszłam po śniadanie. Kiedy je zjadłam poszłam się ogarnąć. Skoro Nialla nie było postanowiłam pójść do Natalki. Była 10:03 więc od dawna powinna być na nogach. Po chwili już u niej byłam. Przywitałam się z nią i zaczęłyśmy rozmawiać. Dawno nie robiłyśmy razem takiej damskiej rozmowy. Gadałyśmy dosłownie o wszystkim: ciuchach, makijażu, fryzurach. Na prawdę dobrze mi się z nią gadało. Kiedy byłam w ubikacji zauważyłam coś niepokojącego. Krew. Przestraszyła się i zawołała Natalię. Ona na tychmiast zadzwoniła po pogotowie. Razem z Natalią byłyśmy niedługo po tym w szpitalu. Nigdy przedtem się tak nie bałam jak w tej chwili. Bałam się by nic złego nie stało się dziecku. Mnie zabrali do jakiejś sali, a Nata zadzwoniła do Nialla. Kiedy lekarze powiedzieli mi, że straciłam dziecko byłam załamana. Nawet nie płakałam, po prostu zamknęłam się w sobie. Taki wewnętrzny rozpad i szok. Kiedy Niall się o tym dowiedział zaczął płakać. W jednej chwili idealne życie Beaty i Nialla legło w gruzach. Gdy wracaliśmy do domu nie wymieniliśmy nawet słowa. W domu zamknęłam się w jednym z pokoi. Nie mogłam wytrzymać. Niall próbował ze mną jakoś porozmawiać, prosił bym otworzyła drzwi. Próbował to robić jakieś 2 godziny. Bez skudku. Odpuścił. Ja nadal siedziałam zamknięta w sobie. Myślałam tylko o jednym ,,Jak to się mogło stać ? Co robiłam źle ?". Nie wiedziałam. Wiedziałam jak czuje się Niall. Jednak ja czułam się gorzej. Życie które we mnie było właśnie umarło. Nie było go. W końcu coś we mnie pękło. Wybuchłam nagłym płaczem. Zrozumiałam jak bardzo kochałam to jeszcze nienarodzone dziecko. Wiedziałam, że do końca życia zapamiętam ten dzień, i te słowa ,,Przykro nam, ale niestety pani dziecko nie żyje.". To najgorsze słowa jakie może usłyszeć matka. Nikt nie chciałby czegoś takiego usłyszeć. Gdy byłam głodna wyszłam do kuchni gdzie siedział zapłakany Niall.
-Beatka....-Zaczął ale mu przerwałam
-Niall, proszę. -To były ostatnie słowa które wypowiedziałam tego dnia.
Biedny chłopak. ,,Boże, dlaczego właśnie mi się to przytrafiło ?!"- pomyślałam. Przez resztę dnia nie rozmawiałam z Niallem. Spać poszłam do osobnego pokoju. Tak poszłam spać ale przez całą noc płakałam.

Tomlinsonowa

2 komentarze:

  1. Płacze fajny rozdział tyle, że bardzo x99 smutny
    płacze :(

    OdpowiedzUsuń
  2. D; DLAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACZEGO ??? D':
    BOSKI ROZDZIAŁ
    Pozdro ~Miśka:3

    OdpowiedzUsuń