31 grudzień. Sylwester. Rodzice każdego z nas zostali. Byliśmy przygotowani na sylwestra. Mieliśmy pełno fajerwerek i szampany. Był ranek. Obudziłam się cała połamana jak zresztą zawsze od dłuższego czasu. Niall słodko spał. Lou i Natalka też jeszcze spali na kanapie. Poszłam zrobić śniadanie. Po chwili zobaczyłam Andzie. Dziewczyna szła po schodach trzymając się poręczy.
-Boże, Darcy wyłaź już. -Powiedziała obolała. Darcy miała urodzić się 4 dni temu.
-Haha Andzia. Tak źle ?- spytałam śmiejąc się.
-Zobaczysz jak będziesz miała swoje.
Dziewczyna pomogła mi robić kanapki. Przy całej ,, robocie " gadałyśmy ze sobą.
-Co tam w ogóle u ciebie i Harrego ?- spytałam biorąc gryza kanapki
-Harry już napalony planuje kolejnego dzieciaczka. -powiedziała z uśmiechem
-Haha, jeszcze się Darcy nie urodziła, a ten już chce kolejne. Nie no, szybki jest.
-Teraz chce chłopca.
-Powodzenia.
-A ty i Niall ? Kiedy macie zamiar mieć dzieci ?
-Szcerze to nie wiemy kiedy. Może po ślubie, ale kto wie, my prawie niczego nie planujemy.
-Oj dzieci, dzieci. -Zaśmiała się.
-Nie zapominaj, że mamy tyle lat ile ty masz.
Gadałyśmy tak jeszce chyba z pół godziny. Potem obudzili się pozostali i dołączyli do rozmowy. Po zjedzeniu śniadania dzeciaki chciały zrobić bałwana dlatego też wyszliśmy z domu. Lou, Niall, Liam, Harry i Zayn baili się z dzieciakami. Chłopcy zrobili ze Zayna bałwana. Turlali go po śniegu jak kulę. Zabawny widok. Nadszedł czas na obiad. Moja mama przygotowała bigos. Mniam. Wszystkim smakowało, ale chyba najbardziej Andzi która jadła za dwóch. Po obiadku wszyscy usiedliśmy przy kominku i zaczęliśmy gadać. Było całkiem miło. Nasi rodzice, można powiedzieć, że zostali dobrymi przyjaciółmi. Godziny mijały coraz szybciej i szybciej. Była 20:00. Zaczęliśmy imprezować. Impreza trwała w najlepsze. Muza na full, alkhol, po prostu wszystko. Była nawet nie fajnie tylko wyrąbiście. Do czasu...
Tomlinsonowa
Super rozdział <3 <3 ;)
OdpowiedzUsuń