niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 122

         ...Następnego dnia obudziłam się około 7:00. Zabrałam ubrania i poszłam się przebrać. Niall jeszcze słodko spał, a na jego twarzy widniał uśmiech. Gdy się ubrałam poszłam zrobić śniadanie. Nie chciało mi się robić czegoś wyrafinowanego, a nawet kanapki dlatego też zrobiłam dla siebie płatki z mlekiem. Kiedybje zjadłam popatrzyłam przez okno. Pogoda była nijaka. Wydawało mi się, że za chwilę lunie. Usłyszałam kroki Nialla. Chłopak szedł zaspany po schodach w kapciach z króliczkiem. Takie malutkie kochaniutkie dziecko, a włościwie to takie bobo.
-Cześć. -Podszedł do mnie i dał mi całuska.
-Cześć. -Powiedziałam. -Dobrze się czujesz ?
-Głowa mnie trochę boli. Jest coś na śniadanie ? Jestem głodny. -Zaczął głaskać swój brzuch.
-Czekaj jaraz ci zrobię. A  chcesz herbatki ?
-A z miodkiem ?
-Z cytrynką też ?
-Kocham cię.
-Wiem. Ty odpoczywaj. Przykryj się kocykiem, a ja zaraz dam ci jedzonko.
Niall zrobił to o co prosiłam, a ja zaczęłam robić mu śniadanie. Po chwili mu je dałam. Chłopak leżał i wcinał to co przygotowałam. Musiał być strasznie głodny. Nwgle laczął padać deszcz. Zerwał się też straszny wiatr i zaczęło grzmieć i się błyskać. Ja jak zawsze wskoczyłam obok Nialla. Obok nas leżały zdjęcia z dawnych lat. Album. Wzięłam go do ręki.
-Oglądamy ?- spytałam po chwilil
-Jasne.
Zaczęliśmy oglądać i wspominać.
-Jak ja lubię takie dni. -powiedziałam
Niall się uśmiechnął. Przytulił mnie i powiedział - ja też. Siedzieliśmy tak i wspominaliśmy jakieś 2 godziny.
-Wiesz co sobie uśfiadomiłam ?- spytałam odkładając album
-Co ?- spytał
-Że gdyby nie to że prubowałeś się zabić to teraz moglibyśmy nie być razem.
-Wiem to od dawna. Ale nie żałuję. A ty ?
-Ja też nie. A w ogólę to teraz jest dobrze. Spełniły się moje marzenia.
-Na przykład ?
-Kiedyś marzyłam by dostać od was przynajmniej autograf. A teraz nie dosyć, że mam autograf to jeszcze niedługo zostanę żoną słynnego Nialla Horana z One Direction. Warto mieć marznia i dążyć do ich spełnienia.
-Hehe. To ja marzyłem by poznać kogoś z kim będę szczęśliwy. Moje marzenie spełniło się 4 lata temu.
-Oooo to takie miłe. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Próbowałam go pocałować, a no dał mi pstryczka w nos i powiedział, że go nie dostane bo jeszcze się zarażę. Burza nadal trwała. Przy każdym głośniejszym uderzeniu przytulałam się coraz bardziej do chłopaka. Ten powedział, że zaraz go uduszę i zaczął się śmiać. Dzień minął nam praktycznie na kanapie. Leniuchowaliśmy cały dzień, ale było zabawnie. Oboje nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy na kanapie.

Tomlinsonowa

2 komentarze: